O ile o dziewiętnastowiecznym holenderskim malarzu Vincencie van Goghu wiemy relatywnie sporo (gdybyś chciał/a sobie odświeżyć wiedzę, zapraszam do muzeum), to jego matka okryta jest nimbem tajemnicy. A niesłusznie, bo miała na kształtowanie się mentalności syna olbrzymi wpływ.

Niestety negatywny.

Vincent był najstarszym z rodzeństwa, ale niewiele osób wie, że przed nim urodził się van Goghom (niestety martwy) inny syn – i to jemu pierwszemu dano na imię Vincent. Zrozpaczona, a później pogrążona w depresji Anna, w kolejnym dziecku (późniejszym malarzu, również Vincencie) chciała widzieć ucieleśnienie nieżyjącego potomka. Nikt nie wyrósłby na normalnego chłopca przy tak nierealnych oczekiwaniach rodzica, komunikowanych od wczesnej młodości. Rozczarowanie, udręka, odrzucenie to nie jest  środowisko, w którym może rozwijać się normalny człowiek. Dlatego, między innymi, van Gogh miał psychicznie pod górkę i ostatecznie targnął się na życie.

Czemu jednak o tym piszę na blogu sprzedażowym?

Jeśli jesteś choć trochę podobny do mnie, to kariera geniusza lub cudownego dziecka nam (może na szczęście) nie grozi. Musimy jednak tym bardziej zatroszczyć się odpowiednio o naszą głowę. Ustawić własne oczekiwania biznesowe (szczególnie w okresie pandemii) na rozsądnie wysokim poziomie. Intensywność działań zawodowych określić tak, by dawała nam oczekiwany efekt. A godziny pracy – zaplanować zgodnie z naszym zegarem biologicznym (+ jedna godzina dodatkowo dziennie!).

Okazuje się bowiem, że z punktu widzenia naszej mentalności, przechodzimy właśnie przez tzw. test głowy. Siedząc w domach któryś miesiąc z rzędu, możemy wygrywać lub przegrywać całą resztę biznesowego / zawodowego roku! Zdecyduje o tym nasze przygotowanie mentalne.

Nie oczekuję, że poradzisz sobie ze wszystkim sam/a. Jeśli potrzebujesz wsparcia w zakresie zbudowania planu działania czy określenia tego, jak budować lub rozwijać sprzedaż, żeby nie zwariować w ciężkich czasach, napisz do mnie maila. Wspólnie zdecydujemy, co będzie dla Ciebie najlepsze. I wycenimy moją ewentualną pomoc na takim poziomie, żebyś mogła/mógł sobie na to pozwolić.

Nie musisz być matką VanGogha z marsem na twarzy.

Poprzedni świat umarł. Trzeba  się przygotować na nowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Show Buttons
Hide Buttons