Jest początek października 1981. O muzyku tytułującym się Prince mało jeszcze artystycznie wiadomo. Jego najbardziej znany album „Purple Rain” pojawi się dopiero trzy lata później. Ale to właśnie Prince’owi z zespołem, jesienią 1981 słynni Rolling Stones zaproponowali zagranie jako support na dwóch koncertach Stonesów w Kalifornii.

Pomyśl o tym – występujesz przed zjawiskowymi Stonesami, zanim oni wyjdą na scenę. Co może pójść nie tak?

Jak się okazuje wszystko.

Dziewięćdziesiąt cztery tysiące rockmanów z językami na brodach i koszulkach kontra eteryczny, kontrowersyjny Prince, śpiewający falsetem i ubrany w taki sposób, jak gdyby nadal szukał swojej identyfikacji płciowej.

Po pierwszych 25 minutach koncertu, na scenę poleciały najpierw niewybredne, homofobiczne okrzyki, później butelki z piwem, puszki i wszystko, co rozsierdzony tłum miał pod ręką. Zespół musiał salwować się ucieczką na backstage z pomocą ochroniarzy. Prince ze łzami w oczach przysięgał, że nie zagra już drugiego koncertu. Zmienił zdanie kilka dni później, na osobistą prośbę Micka Jaggera.

Drugiego wieczora nie było jednak lepiej. Powtórka z rozrywki. Wrzaski, przedmioty lecące na scenę i zakończenie występu w niesławie.

Nie chodzi o to, że Prince nie był jeszcze, jesienią 1981, artystą kompletnym. Chodzi o to, że publiczność *Stonesów* nie była na niego gotowa.

Nigdy.

Czemu o tym piszę?

Bo nie każdy klient jest dla Ciebie. Nie każda „publiczność” nadaje na Twoich falach. Publiczność Stonesów nie tolerowała Prince’a, ale można się również spodziewać, że zwolennicy Prince’a wcale nie śpiewali pod prysznicem „Satisfaction”.

Zamiast  dostosowywać się więc do wiecznych nieklientów i ryzykować siniaka po uderzeniu w głowę puszką z piwem, skieruj swój komunikat rynkowy do potencjalnych klientów – takich, którzy Ciebie akceptują, lubią i odpowiadają im Twoje wartości oraz sposób pracy.

Nie każdy musi być Twoim klientem. Ani moim. Ani nawet Prince’a.

Ale zanim dzisiaj zajdzie słońce, zobacz w internecie, ile osób kupiło album Prince’a „Purple Rain”. Wydany trzy lata po koncertach u Stonesów.

25 milionów klientów. 25 milionów sprzedanych płyt. Czyli prawie 266 kalifornijskich stadionów z 1981 r.

Ale *jego* klientów.

Znajdź swoich – tych którzy pokochają Ciebie. Z powodu tego jaki/jaka jesteś.

Trzymam za Ciebie kciuki! Wiem, że Prince też.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Show Buttons
Hide Buttons